Rok zerowy

Zwykły wpis

IMG_0152

Przyleciałam do Montrealu 3 listopada 1980 i do tej pory uważam, że jest to dzień moich drugich symbolicznych urodzin, gdyż na zawsze zapisał się w mojej pamięci i w moim życiorysie. To była nie tylko zmiana adresu, ale rozpoczęcie nowego kalendarza od roku Zero.

Rok zerowy jest ciekawym zjawiskiem, gdyż nie istnieje w nowożytnym kalendarzu. Symbolizując moment przejściowy, jest jakby wzięty w nawias i przez to funkcjonuje poza normalnym obrębem czasowym.

Oznacza proces, w czasie którego coś się kończy, ale to nowe jeszcze się nie zaczęło.

Rok zerowy jest pusty i jednocześnie pełny, bo choć rozgrywa się gdzieś w zawieszeniu, jest wypełniony wzrokowymi, słuchowymi i olfatycznymi wrażeniami, których nie da się wymazać z pamięci.

Co mi do dzisiaj pozostało z tego zerowego okresu?

Przyleciałam na piękne, olbrzymie i supernowoczesne międzynarodowe lotnisko Mirabel, które zostało zamknięte w 2004. Było to miejsce pierwszego kontaktu z nowym krajem i przez wiele następnych lat to właśnie wokół niego tworzyła się niepisana historia kanadyjskiej imigracji. Opowiadaliśmy sobie różne przygody i anekdoty związane z tym lotniskiem, które nabierało z czasem jakiegoś mitycznego znaczenia: Na początku był Mirabel… Później było to miejsce powrotów do Kraju, oczekiwania na bliskich, którzy nas odwiedzali i miejsce, w którym trzeba było się z nimi pożegnać. Ale to już zamknięty rozdział!

Z lotniska do centrum miasta. Nieogarnięta niekończąca się przestrzeń. Pustkowie.

Szarzyzna jesiennego wieczoru.

W centrum. Strajk straży pożarnej. Korki. Chaos na ulicach.

Zatrzymanie czasu. Niemożność projekcji przyszłości choćby tej za dwie godziny.

Nikt na nikogo nie patrzy. Każdy pędzi gdzieś przed siebie.

Na ulicach. Czerwone maki w klapach.  Niewiedza. Niemożność zapytania. Totalna anonimowość. Nieistnienie. (To właśnie dlatego bohaterowie sztuki Sławomira Mrożka pt. Emigranci noszą nie nazwiska ale kryptonimy AA i XX!)

Klucz do domu. W kieszeni. Nowy adres. Wreszcie można napisać list do rodziny.

Telefon. Nowe więzi.

Pewność, że komunizm jest wieczny i niezwyciężony.

Dezorientacja. Szukanie ulic, biur, adresów.

Dezorientacja językowa. Niepojęty francuski Quebeków.

John Lennon zastrzelony w Nowym Yorku. Jego dwie ostatnie piosenki z tego okresu wpisały się w mój mózg: Just Like Starting Over i Woman, tak jak i wszystkie inne hity z przełomu 1980-81: Another One Bites the Dust (Queen), Celebration (Kool and the Gang), Upside Down (Diana Ross), The Tide is High (Blondie) itd. itd.

Była to wyjątkowo długa i ciężka kanadyjska zima…

Reklamy

About lato1980

Moim emigracyjnym patronem jest zdecydowanie Witold Gombrowicz. Poniższy cytat z jego Dziennków porusza właśnie to, co mnie najbardziej interesuje w losie emigranta: "Wiedzcie, że ojczyzna wasza to nie Grójec, ani Skierniewice, nawet nie kraj cały, i niech krew uderzy wam na policzki rumieńcem siły na myśl, że ojczyzną waszą wy sami jesteście! Cóż z tego, że nie przebywacie w Grodnie, Kutnie lub Jedlińsku? Czyż kiedykolwiek człowiek przebywał gdzie indziej, niż w sobie? Jesteście u siebie, choćbyście znajdowali się w Argentynie lub w Kanadzie, ponieważ ojczyzna nie jest miejscem na mapie, ale żywą istotnością człowieka. [...] Nie bądźcie, mówię, mazgajami. Nie zapominajcie, że póki mieszkaliście w Polsce nikt z was Polską się nie przejmował, ponieważ ona była codziennością. Dziś natomiast nie mieszkacie już w Polsce, ale za to Polska silniej w was zamieszkała – ta Polska, którą określić należy jako najgłębszą ludzkość waszą, urobioną pracą pokoleń. Utrata ojczyzny nie wtrąci w anarchię tylko tego, kto umie sięgnąć głębiej, poza ojczyznę, dla kogo ojczyzna jest tylko jednym z objawień wiecznego i uniwersalnego życia." Gombrowicz Dziennik 1953

2 responses »

    • Zgadzam się z Panem, bo każdy z nas ma swoją własną emigracyjną historię.
      A tak z innej beczki, ponieważ jest Pan lekarzem, pozwolę sobie polecić Panu fascynującą książkę pióra dr Marka Wrońskiego pt. „Zagadka śmierci profesora Mariana Grzybowskiego”.
      Książka ta jest poświęcona nie tylko badaniu przyczyn zabójstwa tego wybitnego polskiego dermatologa, ale odtwarza lata stalinowskie i ich atmosferę w powojennej Polsce.
      Serdecznie pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s